Tematem artykułu jest krótka historia celulozowej bibuły atramentowej, która przez wieki – wraz z piórem – była niezastąpionym przedmiotem każdego piśmiennego człowieka. W trakcie używania piór (gęsich, wiecznych, obsadek ze stalówkami), którymi pisano atramentem oraz tuszem, zawsze występował problem plam (kleksów) z atramentu – na papierze, rękach, ubraniu, biurku, obrusie itp. Do ich usunięcia stosowano celulozową bibułę atramentową. Jest ona wytworem papierniczym, wytwarzanym z masy celulozowej drzewnej oraz długowłóknistej, odznaczającym się dużą chłonnością cieczy (zdolnośc pochłaniania wody, atramentów, ksylenu i innych). Świetnie zabezpieczała piszącego przed atramentowymi kłopotami i była jego nieodłącznym atrybutem. W XXI w. „tradycyjna” bibuła atramentowa stała się już zabytkowym wytworem papierniczym, rzadko używanym przez współczesnych odbiorców rynku. Wraz z wiecznymi piórami została wyparta ze współczesnego rynku odbiorcy, m.in. przez długopisy, cienkopisy, mazaki itp.
Doniesienia historyczne o stosowaniu w dawnej medycynie roślin papirusu oraz wytworzonych z niego papierów czepanych, a także ręcznie czerpanych papierów, w tym bibuł, wytworzonych z celulozowych mas długowłóknistych, również różnego rodzaju atramentów – jako lekarstw i medycznych środków pomocniczych – należy uznać za niezwykle ciekawe. Stosowano je w starożytnym Egipcie oraz w Europie w XVII w. i XVIII w.
Niniejszą publikację poświęcono zapomnianym i mało znanym obecnie wytworom papierniczym, jak: przędza papierowa, papierowa tkanina oraz papierowa bielizna. Te „surogaty” produktów włókienniczych były wytwarzane m.in. w Polsce do lat 40. XX w.